Boleń 75 cm

Sobotnie popołudnie, ruszam na poszukiwanie bolenia. W tym roku mam na razie problem z ich namierzeniem, złowiłem do tej pory jednego pięćdziesiątaka i kilka niezaciętych brań. Jest kiepsko, boleni nie widać, brak na razie ich widowiskowych ataków. Jak to sobota, idę brzegiem Narwi i wszystkie główki zajęte.

Schodzę do cypla, nie mam brania, zmieniam przynęty. Na cyplu rzucam kilkadziesiąt razy zmieniając przynęty i sposoby ich prowadzenia. Wracam kilometr w górę rzeki, może główka jest już wolna. Na główce na szczęście nie ma już nikogo. Wchodzę ostrożnie, u jej nasady zostawiam plecak. Do wody zbliżam się pochylony, kilkanaście rzutów i nic. Rozbolały mnie plecy, dalej łapię stojąc jak czapla na szczycie główki.

Zastanawiam się co założyć na agrafkę - wybieram 9 cm gumkę "Panic Minnow" przeznaczoną raczej do metody drop shot. Ripperek uzbrojony jest w hak Gamakatsu 3/0 na główce 7,5 grama.

Rzucam powyżej przelewu i sprowadzam po łuku do brzegu. Obserwuje rippera w wodzie, właściwie nie ma on żadnej pracy. Uatrakcyjniam prowadzenie poprzez poszarpywanie szczytówką wędki. Łowię Team Dragonem 270 do 18 gram, na kołowrotku mam żyłkę 0,20 P-line.

Zaczynam prowadzić jeszcze inaczej, podczas zwijania kołowrotkiem, przekładam szczytówkę wędki szybko z lewej na prawą stronę i z prawej na lewo i w tym momencie zaczep. Odruchowo zacinam i zaczep podniósł się w moim kierunku, widzę duży lej. Już wiem że mam dużego bolenia, ryba na delikatnym zestawie walczy wspaniale, kilka razy uruchamia hamulec kołowrotka, ucieka w warkocz a po chwili wraca i przepływa powyżej przelewu. "Zabawa" trwa z 5 minut.

Podprowadzam rapę do ręki, łapię za kark, żeby nie uszkodzić skrzeli, kładę wędkę na brzegu i pomagam sobie druga ręką. Szybko robię zdjęcia i mierzę zdobycz - 75 cm. Ryba ma rany na boku i na brzuchu, jak na swoją wielkość powinna dłużej walczyć, jest prawdopodobnie jeszcze mocno osłabiona po niedawnym tarle.



Zanoszę rybę do wody, trzymam ją do momentu gdy ma już wystarczająco dużo sił i sama się wyrywa z dłoni.


Oglądam rippera, na którego złowiłem bolenia, niestety jest rozdarty, zmieniam na podobny tylko w innym kolorze. Wracam na cypel, tu mam jeszcze branie na 8 cm x-rapa, ale rapka nie zacina się oraz do "Fafika" podpływa boleń ale nie decyduje się uderzyć.

Robi się ciemno, na razie "odpuszczam" nocnym bolkom, zwłaszcza że robi się bardzo zimno (12 stopni) wracam do domu.

Komentarze

Popularne posty