Rss Feed
Tweeter button
Facebook button
nk button
Zooomr button
Youtube button
Wkra drugie podejście » NaSpinning.pl
Wkra drugie podejście

Opublikowany: sobota, 21 kwiecień 2007


Tym razem nad Wkrę jadę w towarzystwie Tomka. Jeszcze w czwartek namawiam na wyjazd Huberta, ale wybiera Narew. Moje pierwsza marcowa wyprawa wędkarska na Wkrę, nie była wędkarsko udana - nic nie złowiłem, ale za to spowodowała zauroczenie tą niewielką rzeczką. Wyprawę z Tomkiem planowaliśmy już po moim pierwszym pobycie nad Wkrą w marcu. Liczyłem, że woda w połowie kwietnia, już dużo opadnie i rzeka będzie czytelniejsza.

Po pierwszej wizycie nad Wkrą, stwierdziłem, że nie mam odpowiednich przynęt i przed tą wyprawą, postanowiłem się lepiej wyposażyć i kupiłem kilka małych woblerków. Łowiąc na Narwi nastawiam się głównie na sandacza, bolenia i szczupaka, i nie miałem w swoich wędkarskich pudełkach małych kleniowo - jaziowych woblerów, a te ryby miały być naszym celem.

W piątek 13 - nie jestem przesądny, zabieram Tomka i pełni nadziei ruszamy na Bolęcin. Droga zajmuje ok. 40 minut. Po przyjeździe, pierwsze kroki kieruję nad wodę.

dsc03785.JPG

Chcę sprawdzić czy woda w rzece opadła i ewentualnie jak dużo. Jestem trochę rozczarowany, od mojego ostatniego pobytu woda opadła ok. 30 cm, liczyłem że poziom wody będzie jeszcze niższy, nie podoba mi sie też kolor wody. Wkra niesie wodę mętną.

Pogoda jest za to piękna, słonecznie i ciepło, nawet jak na tą porę roku, gorąco ok. 20 stopni, na szczęście wieje lekki wiaterek, więc nie powinniśmy się zagotować.

Montujemy spinningi, jeszcze po kubku kawy i ruszamy w dół rzeki. Przed nami kilka kilometrów wody do obłowienia.

dsc03790.JPG

Na agrafkę zakładamy małe woblerki. Tomek cały czas łowi na “sieka”, ja testuje kolejne woblery z pudełka.

dsc03792.JPG

Tomek niedługo po rozpoczęciu łowienia, sygnalizuje mi, że widział jak do woblera wyszedł okoń, ja jestem bez kontaktu z rybą. Dochodzimy do odcinka, gdzie brzeg tworzy niewielkie burty.

dsc03793.JPG

Staramy się łowić w pewnej odległości od siebie, by nie płoszyć za bardzo ostrożnych kleni, mijam Tomka i idę 30 metrów niżej, za chwilę Tomek mówi że miał mocne branie na sieka.

Ja dalej bez kontaktu z rybą, zmieniam dalej woblery, zakładam nawet amerykańską cykadę 1/16 uncji - pracuje w nurcie znakomicie, ale też nie powoduje zainteresowania ryb.

Powoli schodzimy w dół Wkry, mam wreszcie delikatne branie na 2 centymetrowego woblerka.

dsc03856.JPG

Początkowo myślałem, że to mały okonek, podciągnąłem bliżej i widzę 20 cm szczupaczka, woblerek cały w pysku ryby, na szczęście nie przegryzł, mam trochę kłopotu z odhaczeniem rybki, ale po chwili szczupaczek - ołówek wraca do wody. Nie o takie ryby nam chodziło. Schodzimy dalej w dół Wkry.

dsc03817.JPG

Wiosna. Jest pięknie, mimo że nie mamy brań, humory dopisują. Trochę gimnastyki na wysokiej skarpie i postanawiamy odpocząć parę minut. Miałem ochotę na kawę… ale została w bagażniku, trudno, Tomek częstuje mnie herbatą. Krótki odpoczynek, idziemy dalej.

dsc03824.JPG

Dochodzimy do miejsca, gdzie woda dość mocno ciągnie, zakładam 4 cm sieka.

dsc03860.JPG

Rzucam woblerka na środek rzeki i po łuku sprowadzam do brzegu. Zaczynają pojawiać się pierwsze oznaki zmęczenia, a ciągłe łowienie w pozycji klęczącej i kucanej powodują u mnie bóle w krzyżu. Trzecie albo czwarte przepuszczenie sieka i mam mocne branie, niestety ryba prawie natychmiast schodzi. Trochę zawiedziony, rzucam jeszcze raz w to miejsce, wobler pracuje w nurcie i po łuku zbliża się do brzegu… znowu branie, tym razem zacinam w porę. Ryba jest spora, nic nie mogę zrobić, nie daje się podciągnąć, silny nurt spycha ja szybko do brzegu… tu wbija się w zielsko… i odhacza. No trudno, rzucam jeszcze kilka razy i idziemy dalej.

dsc03826.JPG

Schodzimy jeszcze ok. 1 kilometra, patrzę na zegarek jest trzynasta, krótka narada z Tomkiem, co robimy dalej, czy schodzimy jeszcze z godzinę w dół, czy wracamy i połowimy jeszcze w miejscach gdzie mieliśmy kontakt z rybami. Ja muszę być na 16 z powrotem w Pułtusku. Do tej pory zrobiliśmy już ok. 4 km. Wybieramy wariant drugi i w drodze powrotnej łowimy w ciekawszych miejscach.

dsc03829.JPG

Droga powrotna zajmuje nam ok. 2 godzin. Brań już nie zanotowaliśmy. Obiecaliśmy jeszcze tu wrócić. Wkra jest urocza, Narew oczywiście też, ale i Tomkowi i mnie już trochę się “opatrzyła”. Zapraszam do Galerii Wędkarskiej do obejrzenia pozostałych zdjęć z tej wędkarskiej wycieczki.

Zachęcam też do przeczytania relacji Tomka w tej wyprawy.



Podobne wpisy



W przypadku, kiedy uznasz stronę za przydatną dodaj na swojej stronie link do niej.
Po prostu skopiuj i wklej link podany niżej (Ctrl+C to copy)
Wygląd linku po wklejeniu na stronie: Wkra drugie podejście



1 komentarz do 'Wkra drugie podejście'

  1.  
    Kuczol
    26/05/2008 | 23:15
     

    witam ja wczoraj wczoraj byłem nad Wkrą w okolicy Jońca i Cieksyna i niestety odniosłem wrażenie że rzeka martwa - może trafiłem na totalny brak żerowania ale na odcinku 5 km nawet delikatnego pobicia mimo kombinowania z przynętami różnymi. Ale fakt rzeka sama w sobie cudowna i napewno wrócę nad nią jeszcze.


Dodaj komentarz

(wymagane)

(wymagane)


Informacje dla komentujących

Jeśli komentujesz tutaj po raz pierwszy,
Musisz wypełnić wszystkie pola poza polem: strona www. Jeśli już Tu komentowałeś i zostałeś zapamiętany, wpisujesz tylko treść komentarza i sumę w polu pod wiadomością (spam protection).

Zarejestrowani i zalogowani użytkownicy wystarczy że wpiszą samą treść komentarza, innych pól nie muszą wypełniać.

Twój adres e-mail nie będzie publikowany, ani też nie zostanie wykorzystany w celach marketingowych.


RSS feed for comments on this post | Adres TrackBack